Kiedy rozmawiam z klientami o wyborze miejsca do życia, bardzo często wracamy do tych samych kwestii: lokalizacji, komunikacji, terenów zielonych, szkół, sklepów czy odległości od centrum, jednak im dłużej pracuję na rynku nieruchomości, tym mocniej widzę, że o tym, czy naprawdę dobrze czujemy się w danej części miasta, decyduje również to, co dzieje się pomiędzy naszym mieszkaniem a wszystkimi miejscami, do których chodzimy każdego dnia.
Kawiarnia, do której wpadasz rano po kawę, piekarnia, w której kupujesz pieczywo, restauracja na spontaniczną kolację czy miejsce, w którym w sobotę spotykasz się ze znajomymi, z czasem stają się częścią Twojego życia w danej dzielnicy, a nie tylko punktami na mapie.
Dlatego do kolejnego odcinka podcastu „Między Nieruchomościami” zaprosiłam Darię Kuttene, założycielkę Petit Paris i Medusy, żeby spojrzeć na Poznań z trochę innej perspektywy i porozmawiać o tym, jak gastronomia wpływa na charakter dzielnic oraz jak same dzielnice wpływają na biznesy, które się w nich pojawiają.
Dzielnica to nie tylko nieruchomości
Przy zakupie mieszkania łatwo skupić się na tym, co możemy zobaczyć podczas prezentacji: układzie pomieszczeń, metrażu, balkonie, widoku z okna czy standardzie wykończenia, jednak przecież po podpisaniu aktu notarialnego nasze życie nie będzie odbywało się wyłącznie wewnątrz tych kilkudziesięciu metrów kwadratowych.
Będziemy wychodzić na spacer, robić zakupy, spotykać się z ludźmi, szukać miejsca na śniadanie albo kawę i korzystać z tego wszystkiego, co znajduje się wokół naszego domu, dlatego zawsze powtarzam, że kupując nieruchomość, w pewnym sensie kupujemy również styl życia, jaki daje nam konkretna lokalizacja.
Gastronomia jest jego bardzo ważną częścią, ponieważ dobre lokale potrafią sprawić, że zaczynamy częściej spędzać czas w swojej okolicy, zamiast za każdym razem jechać do centrum czy na drugi koniec Poznania.
Czy jeden lokal może zmienić dzielnicę?
To jedno z pytań, które szczególnie mnie interesowało przed rozmową z Darią, ponieważ na rynku nieruchomości bardzo dobrze widać, jak z czasem zmieniają się poszczególne części miasta.
Pojawiają się nowe inwestycje, zmienia się infrastruktura, przychodzą nowi mieszkańcy, a razem z nimi zaczynają powstawać kawiarnie, restauracje, piekarnie i inne lokalne biznesy, które odpowiadają na ich potrzeby.
Jednocześnie działa to również w drugą stronę, ponieważ dobre miejsca same zaczynają przyciągać ludzi, sprawiają, że częściej odwiedzamy daną okolicę i z czasem mogą stać się jednym z elementów jej tożsamości.
W rozmowie z Darią pytam więc o to, jak ona patrzy na wybór lokalizacji dla gastronomii, co musi mieć miejsce, żeby zobaczyła w nim potencjał oraz jak duże znaczenie mają adres, ruch pieszy, sąsiedztwo i ludzie, którzy już mieszkają w danej części miasta.
Poznań zmienił się razem ze swoimi mieszkańcami
Bardzo ciekawiło mnie również to, jak Daria patrzy na Poznań po latach prowadzenia tutaj gastronomii, ponieważ razem z miastem zmieniały się przecież nasze przyzwyczajenia.
Coraz częściej chcemy mieć dobre miejsca blisko domu, doceniamy lokalne koncepty, mamy większy wybór i jednocześnie większe oczekiwania, dlatego gastronomia musi odpowiadać już nie tylko dobrym produktem, ale również atmosferą, obsługą, wnętrzem i całym doświadczeniem związanym z danym miejscem.
Rozmawiam z Darią o tym, jak przez te lata zmienił się poznański klient, czy Poznań jest dobrym miejscem do rozwijania biznesu gastronomicznego oraz czego, z jej perspektywy, nadal w naszym mieście brakuje.
Pytam ją również o rzecz, która chyba najlepiej pokazuje sposób patrzenia przedsiębiorcy na miasto: gdyby dostała dzisiaj jeden lokal w dowolnym miejscu Poznania i mogła zrobić w nim absolutnie wszystko, którą część miasta by wybrała i co chciałaby tam stworzyć?
Od jednej bagietki do własnej sieci
Nie mogłam oczywiście rozmawiać z Darią bez powrotu do historii Petit Paris, która zaczęła się od jednej bagietki, a z czasem przerodziła się w markę rozpoznawalną przez wielu mieszkańców Poznania.
Interesowała mnie jednak nie tylko sama historia rozwoju firmy, ale przede wszystkim to, jak zmienia się perspektywa właściciela, kiedy z jednego miejsca zaczyna budować większy biznes, jak uczy się oddawać odpowiedzialność zespołowi i jak podejmuje decyzje dotyczące kolejnych lokalizacji.
Rozmawiamy również o Medusie i o tym, dlaczego po zbudowaniu rozpoznawalnej marki pojawiła się potrzeba stworzenia kolejnej, zupełnie innej, a także o konkurencji, której na poznańskim rynku gastronomicznym zdecydowanie nie brakuje.
Wybierając mieszkanie, wybierasz również to, co znajduje się za jego drzwiami
Ta rozmowa po raz kolejny przypomniała mi, dlaczego przy nieruchomościach tak bardzo lubię patrzeć szerzej niż tylko na sam budynek, metraż czy cenę za metr kwadratowy.
Możesz mieć piękne mieszkanie, ale to okolica będzie towarzyszyć Ci każdego dnia, dlatego restauracje, kawiarnie, piekarnie, parki, lokalne sklepy i miejsca spotkań mają znacznie większe znaczenie, niż czasami przypisujemy im podczas poszukiwania nieruchomości.
To właśnie one sprawiają, że zaczynasz mówić o danej części Poznania nie tylko „tutaj mieszkam”, ale po prostu „to jest moje miejsce”.
Jeśli chcesz posłuchać, jak na Poznań, jego mieszkańców i rozwój lokalnej gastronomii patrzy osoba, która od lat współtworzy tę część miasta, zapraszam Cię do najnowszego odcinka „Między Nieruchomościami”, w którym moją gościnią jest Daria Kuttene.
Agnieszka Głowacka
Advestor Premium House
